Chwila, nr 37

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: oprac. ŁS
16 II 1864

PRZEGLĄD POLITYCZNY.

Kraków 15 lutego. Od niejakiego czasu organa rosyjskie, dodając do kłamstw i oszczerstw obłudę, utrzymywały wespół z księciem Morny, iż jedynie w interesie Polski i narodu polskiego pragną uśmierzenia powstania, wykrycia Rządu Narodowego, podpisywania adresów, i życzą sobie, aby tańcowano na balach bergowskich. Kiedy jednak naród polski inaczej nieco pojął swój własny interes, kiedy nie dał upaść powstaniu, ani dał odkryć Rządu Narodowego, ani podpisał się na adresach, ani tańcował na balach; organa rosyjskie same najlepiej dowodzą, iż to wszystko było i gorącem pragnieniem i w interesie samej Moskwy; zażarcie bowiem i z niesłychaną lecz naturalną w swych kolumnach pogardą dla prawdy utrzymują, że powstania nie ma już, że adresa podpisywano z wielkim zapałem niemal wbrew woli rządu rosyjskiego, że Polacy pląsają na namiestnikowskich balach, a przede wszystkiem, że ów Rząd Narodowy, który jeszcze niedawno według Dziennika Powszechnego zasiadał nie w Warszawie, ale w Paryżu, w tejże Warszawie nareszcie odkrytym został. Nie lada ów Rząd Narodowy musiał się dać we znaki Moskalom, jego odkrycie byłoby nader potrzebnem rządowi rosyjskiemu, kiedy od chwili aresztowana Bogusławskiego, Inwalid, Journal de St. Petersbourg, Gazeta akademicka, Dziennik Powszechny i wszystkie organa rosyjskie napełnione są tylko szczegółami o jego odkryciu. Bardzo jednak musi być daleko do tego odkrycia, kiedy Moskale usiłują weprzeć na mocy schwytanych a ogłaszanych w swych organach dokumentów, iż sam Rząd Narodowy odkryli. Przypuściwszy bowiem nawet, że owe dokumenta są prawdziwe, nie trzeba zaiste być zbyt przenikliwym, aby pojąć, iż zaledwie wpadnięto na ślad podrzędnej organizacyi policyjnej. Że zaś Rząd Narodowy nie stracił nic na swojej władzy i sile, że jest zawsze w ten sam sposób co dawniej słuchany i obsługiwany, najlepiej dowodzi ów ustęp naiwnie umieszczony w jednej korespondencyi z Lubelskiego do Dziennika Powszechnego: „Wychodząc z domu zdaje się nie zostawiasz na stołach żadnych papierów; powracając, znajdziesz tu lub owdzie leżący arkusz papieru. Pierwsze co na myśl przychodzi jest, że to pozew sądowy i czytasz - zupełnie co innego. Kto tu był; pytasz służby? - Nikt, proszę pana. - Któż ten papier zostawił? - Nie wiemy. - Otóż i po całem śledztwie. - Jeżeli takie rzeczy dzieją się u korespondentów Dziennika Powszechnego, to zaiste nie potrzeba lepszych dowodów o sile Rządu Narodowego”.

Zobacz także

19 VII 1864

Paryż 14. lipca. Dziś wszystkie pisma, każde ze swojego stanowiska, oceniają trudne położenie monarchy w Belgii, który przez swoją roztropność…

18 VII 1864

- Fabryka Żyrardowska. - Niejednokrotnie mówiąc o naszych fabrykach, stawialiśmy za przykład zakład wyrobów płóciennych w Żyrardowie. Zaciągnąwszy obecnie na…

17 VII 1864

Dziennik Warszawski z 12go b. m. zamieścił list korespondenta swego z Krakowa, który pośród długich elukubracyj o Zachodzie i Północy,…