Połączone oddziały Konstantego Sokołowskiego, Stanisława Szumlańskiego i Roberta Skowrońskiego pod dowództwem tego ostatniego stoczyły krwawą walkę z wojskami rosyjskimi liczącymi 17 kompani piechoty, dwa szwadrony dragonów i 67 czerkiesów. Otwarty bój z silnym ogniem tyralierskim z obu stron, świetne z początku zapowiadał rozwiązanie.
Rosjanie zajęli pozycję w lesie i pod lasem. Oddziały powstańcze stały w polu przy wsi i długi czas opierały się jeździe nieprzyjacielskiej. Główne dowództwo miał Skowroński, jazdę prowadził rotmistrz Magnuski, najczynniejszym był kapitan Szumlański. Gdy flankierzy pomyślnie odpierali natarcia kozaków liniowych, których wielu zostało na placu, za wsią, z boku pozycji powstańczej ukazała się piechota rosyjska.
Polacy zmienili front i za wsią wywiązała się krwawa kilkugodzinna potyczka, w której żołnierze polscy dobrze walczyli. Lecz wczesne odstąpienie majora Skowrońskiego ze swoim oddziałem zmusiło i Szumlańskiego do odwrotu z wyczerpanym od znużenia żołnierzem. Odwrót zrazu odbywał się w porządku, w końcu, wobec naporu jazdy i piechoty nieprzyjacielskiej, zmienił się w rozsypkę. Straty w zabitych i rannych wynosiły przeszło 100, w tym siedmiu oficerów poległych oraz pewna liczba wziętych do niewoli. Broni nie stracono prócz tej od rannych powstańców.
Część rozbitej piechoty zdołał Szumlański zebrać, a oddawszy 100 strzelców majorowi Józefowi Oxińskiemu, z resztą połączył się z pułkownikiem Matuszewiczem. Jazdę z polecenia Skowrońskiego zebrał Konstanty Sokołowski. Rząd Narodowy, przypisując winę klęski Skowrońskiemu, odebrał mu dowództwo zdając je Aleksandrowi Littichowi.