Znany był z surowości. Do niewoli dostaje się rotmistrz Teodor Belardi

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: Łukasz Starowieyski
6 II 1864

Miał dostać się do niewoli w związku z zaniedbaniem środków ostrożności. „Najpierw zjawił się mały oddziałek kawalerji, z dwudziestu kilku koni złożony, pod dowództwem Belardiego (dawnego oficera z oddziału Chmielińskiego), stanowiący żandarmerję powiatu kieleckiego, który jednak niezadługo, wskutek nieostrożności dowódcy, przez kozaków znienacka napadnięty i rozbity został” – pisał jeden z ważniejszych powstańczych dowódców tego okresu Napoleon Rzewuski „Krzywda”. Teodor Belardi, oficer z armii pruskiej, przybył do Królestwa ze Śląska na czele 60 kawalerzystów. Nie wiadomo dokładnie kiedy. W lipcu służył w oddziale płk. Zygmunta Chmieleńskiego. Jesienią został dowódcą gwardii przybocznej gen. Józefa Hauke-Bosaka. „Belardi, według szkoły Chmielińskiego, postępował z młodym swoim żołnierzem bardzo surowo, co paniczom nie przypadło do smaku; powstało ogromie nieukontentowanie w ich szeregach i niechęć przeciwko swemu nowemu dowódzcy szwadronowemu, do czego przybył jeszcze i nowy powód, gdyż jednego z nich za niesubordynację uderzył batem, oburzenie ich zatem doszło do ostateczności. Postanowili wysłać do jenerała deputację z żądaniem zmiany dowódzcy ich szwadronu” – wspominał Krzywda. Do deputacji wyszedł jednak nie Bosak, a jego zastępca płk. Chmieleński. Ten skarżącego trzykrotnie uderzył pałaszem w głowę zadając mu kilka ran. A później nakazał zbiórkę szwadronu. „Chmieliński stanąwszy przed frontem oświadczył zebranym w ostrych wyrazach, iż za najmniejsze nieposłuszeństwo swemu dowódcy, każe winnych natychmiast rozstrzelać. Następnie przebiegł wzdłuż cały front i co drugiego lub trzeciego żołnierza poczęstował nahajką”. W grudniu Belardi stworzył własny niewielki oddział kawalerii. Miesiąc później w pierwszą rocznicę wybuchu powstania – na rozkaz Krzywdy – wkroczył na przedmieścia Kielc, stawiając na nogi całą załogę miasta. W nocy z 4 na 5 lutego zaatakował Rosjan w Jędrzejowie. Po zabiciu dwóch Kozaków wycofał się z miasta. Rosjanie podążyli za nim i w dwóch bitwach pod Goznem i Jakubowem oddział został rozbity, a sam Belardi ciężko ranny dostał się do niewoli. Wraz z nim w rosyjskie ręce wpadł też oficer Lotkin, „z ojca i nazwiska Moskal, po matce duszą Polak, nie chciał się przyznać do pochodzenia moskiewskiego, pomimo, iż bardzo źle pe polsku mówił, otrzymawszy 200 pałek, uciekł nocą z więzienia, uprowadzając ze sobą dwóch żołnierzy, którzy stanowili jego straż więzienną, i przybył wprost do mego oddziału” – pisze Krzywda. Belardii został natomiast skazany na śmierć i rozstrzelany 7 maja.

Zobacz także

19 IV 1864

Po kolejnych przegranych przez oddziały powstańcze bitwach rosyjska pętla zaciskała się coraz mocniej wokół dowódcy II korpusu krakowskiego. Gen. Hauke…

18 IV 1864

Atak wojsk pruskich rozpoczął się o 2 w nocy. Dwie godziny później Prusacy rozpoczęli bombardowanie duńskich umocnionych pozycji. O 10…

17 IV 1864

„Czy organizację na Litwie rozwiązać, czy podtrzymać nadal takową?” - dramatycznie pytał „Rawicz” znany tylko pod pseudonimem członek litewskich władz…