„Ward Jackson” rusza do Polski. Morska wyprawa z bronią.

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie < 1 minutę
Autor: Łukasz Starowieyski
25 III 1863

„Dnia 25. marca o godzinie w pół do dziewiątej rano opuszczaliśmy Tamizę, wjeżdżając na pełne morze” – pisał we wspomnieniach dowódca wyprawy płk Teofil Łapiński. Tak rozpoczęła się jedna z najbardziej awanturniczych prób wsparcia bronią powstania. Wyprawa była przygotowywana długo, być może nawet od stycznia. W organizację i sfinansowanie przedsięwzięcia zaangażowali się nie tylko Polacy, pomagali też czołowi rewolucjoniści europejscy. Początkowo rząd chciał, by wyprawą dowodził Ludwik Mierosławski, pierwszy dyktator powstania, ale ten postawił zbyt wygórowane warunki. Ostatecznie zdecydowano się na Łapińskiego, weterana walk w Powstaniu Węgierskim, który później walczył po stronie powstańców na Kaukazie. „Był to zamaszysty awanturnik bez żadnych politycznych poglądów i dlatego nie całkiem godny zaufania, rozumiano jednakże, iż na desantach morskich zna się doskonale” – pisał prof. Stefan Kieniewicz w monografii Powstania Styczniowego. Za zgromadzone fundusze kupiono m.in. dwa lub trzy działa (źródła podają różne informacje), tysiąc nowoczesnych karabinów, do tego dużo prochu i amunicji, a nawet drukarnię polową. Do tego zaokrętowanych zostało ok. 180 ochotników do wsparcia powstania m.in. z Włoch czy Francji. Za 1300 funtów wynajęto parowiec „Ward Jackson” z doświadczonym kapitanem. „Kapitan był to dawny handlarz Murzynów, stary wilk morski, słynący z odwagi i przebiegłości, fizjognomia jego nie bardzo mi się podobała, mimo dobroduszności, jaką chciał okazywać” – pisał Łapiński.

Wyprawa od początku napotykała duże trudności. Szybko dowiedzieli się o niej Rosjanie. „Okręt nasz przybył przed dwoma godzinami, a tuż za nim korweta wojenna moskiewska o dwunastu armatach i nie dalej, jak sto sążni rzuciła kotwicę od naszego” – informował jeden z pełnomocników rządu. Do tego angielscy celnicy nie chcieli wypuścić okrętu z portu. Ostatecznie statek wypłynął mimo zakazu, a rosyjski okręt ugrzązł w porcie z powodu awarii w maszynowni – zadbali o to zapewne angielscy robotnicy portowi.

Zobacz także

1 VI 1864

„Walczyłem o niepodległość mojej Ojczyzny pod rozkazami i w oddziale pułkownika Chmieleńskiego. Dnia 1 października 1863 roku zostałem ciężko ranny…

31 V 1864

To był krótki i burzliwy mariaż. Józef Ignacy Kraszewski wspierał powstanie emigracyjnego pisma „Ojczyzna” od chwili pojawienia się pomysłu zapewne…

30 V 1864

To był równie niezwykły co nietrwały plany. „Taryba litewska ofiarowuje Jego Najjaśniejszej Wysokości Księciu Wilhelmowi V. Urach Graf w. Wirtembergia…