Sławny z powodu śmierci. Rodzi się arcyksiążę Franciszek Ferdynand

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: Łukasz Starowieyski
18 XII 1863

Do historii przeszedł przede wszystkim w powodu okoliczności swojej śmierci. Zamach na niego, dokonany w Sarajewie, stał się zapalnikiem, który doprowadził do wybuchu w pierwszej wojny światowej, a z polskiego punktu widzenia do odzyskania niepodległości. Franciszek Ferdynand raczej nie był przewidywany do objęcia tronu Austro-Węgier. W Wiedniu od kilkunastu lat rządził jego stryj Franciszek Józef, który miał syna (jak się później okazało – jedynego), a w kolejce przed Ferdynandem był jeszcze jego ojciec. Mały arcyksiążę w przeciwieństwie do swego młodszego brata Ottona był ponoć poważnym dzieckiem. Stryj nigdy go nie lubił. Gdy po śmierci kolejnych następców Ferdynand został „pierwszym” , nigdy nie otrzymał tytułu następcy tronu. Cesarz myślał nawet, by przenieść sukcesje na skandalistę Ottona. Z powodu zdiagnozowanej gruźlicy arcyksiążę zaczął podróżować – taką kurację zalecili mu lekarze. W 1895 r. incognito ruszył  zwiedzać świat na podkładzie krążownika „Cesarzowa Elżbieta”. Był m.in. w Egipcie, w którym dla fotoreporterów położył się w pustym sarkofagu faraona Amenhotepa III. Odwiedził też m.in. Japonię, Indie, Australię, Syrię i USA. Jako następca przygotował reformę monarchii, chcąc zamienić ją w kraj federacyjny lub trójkrólestwo. W 1900 r. ożenił się z szlachcianką Zofią von Chotek, co wywołało skandal na dworze. Z tego powodu musiał oficjalnie zrzec się pretensji do tronu zarówno przez żonę, jak i zrodzone ze związku dzieci. Na ślubie nie pojawił się praktycznie nikt z cesarskiej rodziny.

Feralna podróż do Sarajewa rozpoczęła się pechowo – arcyksiążę nie mógł jechać specjalną salonką, która miała defekt. Podróżował więc pierwszą klasą, lecz pociąg zatrzymał się w szczerym polu – zapaliły się osie. „Pięknie zaczął nam się wyjazd. Tu się pali, a na południu polecą na nas bomby!” – miał zażartować. Słowa okazały się prorocze. W Bośni zamachowcy najpierw zaatakowali, rzucając w samochód ładunek wybuchowy, lecz Ferdynand z żoną wyszli bez szwanku. Kolejny zamachowiec strzelał. Zofię zabił na miejscu, arcyksiążę umarł po kilku godzinach. Podobno jego ostatnimi słowami było: „To nic” powtórzone kilka razy. Na wieść o zamachu Franciszek Józef rzucił tylko: „To straszne. Ale Wszechmogący nie pozwala się prowokować”. Ferdynand miał 50 lat. Wojna wybuchła miesiąc później.

 

Zobacz także

19 IV 1864

Po kolejnych przegranych przez oddziały powstańcze bitwach rosyjska pętla zaciskała się coraz mocniej wokół dowódcy II korpusu krakowskiego. Gen. Hauke…

18 IV 1864

Atak wojsk pruskich rozpoczął się o 2 w nocy. Dwie godziny później Prusacy rozpoczęli bombardowanie duńskich umocnionych pozycji. O 10…

17 IV 1864

„Czy organizację na Litwie rozwiązać, czy podtrzymać nadal takową?” - dramatycznie pytał „Rawicz” znany tylko pod pseudonimem członek litewskich władz…