Ostatnia akcja sztyletników. Zamach na carskiego policjanta

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: Łukasz Starowieyski
04 I 1864

To była ostatnia egzekucja z rozkazu władz narodowych. Zamordowany został rewirowy cyrkułu X policji carskiej Józef Galiński, powodem wydania wyroku były „liczne aresztowania i jawne szpiegostwo”. Sztyletnicy, jak powszechnie nazywano powstańców wykonujących egzekucje, działali w strukturze Policji Narodowej jako tzw. Straż Przyboczna. Do ich zadań należała ochrona członków Rządu Narodowego, a od pewnego momentu także wykonywanie wyroków na zdrajcach i wrogach państwa polskiego. Samodzielną formacją sztyletnicy zostali w kwietniu. To wówczas na ich czele stanął Emanuel Szafarczyk, ewangelik z warszawskiej Woli. Formacja składała się głównie z osób wywodzących się z niższych klas: czeladników i majstrów szewskich, cyrulików czy dorożkarzy.

Ludzie Szafarczyka szybko stali się postrachem zarówno Rosjan, jak i polskich konfidentów. Trudno dokładnie oszacować liczebność tej jednostki, tym bardziej że swoich sztyletników miała też żandarmeria. Historyk Zofia Strzyżewska w artykule „Emanuela Szafarczyk i sztyletnicy 1863 r.” twierdziła, że początkowo było ich 12, później 32, a w akcjach udział wziąć miało ok. 100 osób. Liczebność całej żandarmerii szacuje się na 200–250 osób. Za swoją służbę sztyletnicy otrzymywali żołd, zwrot wydatków służbowych oraz premię za wykonane wyroki. Nie zawsze byli skuteczni, kilka zamachów się nie powiodło – np. na oberpolicmajstra Fiodora Trepowa (patrz art. z 2 XI) czy namiestnika Fiodora Berga (19 IX), bo zabójcom zabrakło odwagi albo zimnej krwi. Na pewno jednak nie brakowało im pomysłowości. „Nigdy nie powtarzali dwa razy tego samego planu, a ich odwaga i zręczność zwracają szczególną uwagę” – pisał Nikołaj Berg. Rosyjski historyk i kronikarz zrywu dodawał, że „w wykonywaniu akcji terrorystycznych sztyletnicy potrafili w zależności od warunków przedstawiać się w rozmaitych postaciach, przejawiając maksimum odwagi. Przebierali się za urzędników, policjantów, żołnierzy, oficerów i w biały dzień ze sztyletem schowanym pod ubraniem chodzili po ulicach, wchodzili do mieszkań osób prywatnych i pojawiali się w miejscach publicznych”. „Według naszych podliczeń w omawianym okresie miało miejsce na terenie Warszawy 47 zamachów, w wyniku których 24 osoby zostały zabite i 23 zranione” – pisała Strzyżewska.

 

 

 

Zobacz także

19 VII 1864

Był jednym z najbardziej poszukiwanych przez carskie władze powstańczych kapelanów. Szukający go żołnierze przeprowadzili ponad 20 rewizji klasztoru w Lądzie,…

19 VII 1864

To była czysta formalność. Audytoriat Polowy przesłał akt oskarżenia do Sądu Polowego ledwie jeden dzień wcześniej. „Posiadając już pewne wiadomości…

17 VII 1864

Już po raz trzeci aresztują carskie władze księdza Wiktora Bajkowskiego w czasie trwania zrywu. Pierwszy raz zatrzymują go 9 listopada,…