Nowy cesarz Meksyku wjeżdża do stolicy. Krótka i tragiczna historia panowania Habsburga

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: Łukasz Starowieyski
12 VI 1864

Niezbyt entuzjastycznie nastawiony był do tej korony Maksymilian, gdy jednak już go objął za nic nie chciał opuścić tronu. Opór kosztował go życie. Młodszy brat cesarza Austrii – Franciszka Józefa propozycję otrzymał od Napoleona III. Cesarz Francji wcześniej wysłał do tego kraju armię, która odniosła szereg zwycięstw nad wojskami republiki. Dzięki temu można było przywrócić w kraju monarchię. Maksymilian wahał się. Ostatecznie zgodził się pod warunkiem, przeprowadzenia plebiscytu. „Monarchia może zostać prawnie przywrócona i osadzona na solidnych podstawach – pisał Habsburg - tylko przez potwierdzające i swobodnie wyrażone głosowanie całego narodu. Dopiero w wyniku takiego ogólnokrajowego głosowania może dojść do przyjęcia zaoferowanego tronu.(...)W przypadku, gdy szlachetny naród meksykański, jako całość, w drodze wyboru opowie się za mną, będę gotowy, za zgodą szacownej głowy mej rodziny, i z pomocą Wszechmogącego, przyjąć koronę” – pisał. Plebiscyt się odbył i zakończył po myśli nadzorującej głosowanie armii francuskiej. Za przywróceniem cesarstwa opowiedziało się 70 proc. uczestników. Maksymilian nie był zapewne świadomy fałszerstwa i był przekonany o szerokim poparciu. Do Meksyku przybył w maju. 10 czerwca został koronowany, a dwa dni później odbył się uroczysty wjazd do stolicy odnowionego cesarstwa. Jego władza od początku opierała się jedynie na stronnictwie konserwatywno-klerykalnym i przede wszystkim na armii francuskiej. Ograniczało się też do miejsc, gdzie stacjonowały oddziały Napoleona. Armia obalonego prezydenta Benito Juareza cały czas się jednak broniła. Sytuacja zmieniła się w 1865 r., gdy do gry włączyły się Stany Zjednoczone, w których dogasała wojna secesyjna. Amerykanie twardo wsparli republikanów. W tej sytuacji Napoleon III postanowił wycofać armię francuską. Namawiał też Maksymiliana do abdykacji. Ten początkowo zgodził się, ale po namowie meksykańskiego otoczenia zmienił zdanie. Postanowił stoczyć walkę o koronę. 15 maja 1867 r. dostał się do niewoli. Sąd wojenny skazał go na śmierć. „Umieram za słuszną sprawę, niepodległość i wolność Meksyku. Niech moja krew będzie ostatnią, która zostanie przelana w tym nieszczęsnym kraju. A jeśli będzie konieczne, by jego synowie wciąż przelewali swoją, niech popłynie ona w imię dobrej sprawy, ale nigdy w wyniku zdrady. Umieram niewinny i wybaczam wam wszystkim. Niech żyje Niepodległość! Niech żyje Meksyk!” – to były jego ostatni słowa. Został rozstrzelany 19 czerwca 1867 r. Miał 34 lata.

Zobacz także

16 VI 1864

Połowa czerwca to niemal ostatnie potyczki staczane przez powstańców. Zapewne 16 czerwca doszło do ostatniego starcia w województwie sieradzkim. Na…

15 VI 1864

O jego śmierci na Kurpiach śpiewano nawet piosenkę. „Oj, pod Gontarzami/Była bójka noc całą/ A powstańcy odeszli/Jak im prochu nie…

14 VI 1864

Dzięki swemu odkryciu „choroby zapominania” jak ją nazywał, pewnie nigdy nie zostanie zapomniany. Tym bardziej, że chorobę jeszcze za życia…