„Najstraszniejszy naczelnik powstania”. Rozstrzelanie Zygmunta Chmieleńskiego

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: Łukasz Starowieyski
23 XII 1863

Ledwie tydzień wcześniej został schwytany. „Nie rąb! ja jestem Chmieliński! Nazwisko to znanem było powszechnie w wojsku, jako najstraszniejszego z naczelników powstania” – opisywał chwilę zatrzymania jednego z najwybitniejszych powstańczych dowódców rosyjski historyki i dziennikarz Nikołaj Berg. Słowa schwytanego poskutkowały – dragon, który chciał go dobić, opuścił szablę i zawiózł do komendy. To był ostatni akord bitwy pod Bodzechowem, oddział Józefa Hauke-Bosaka i Chmieleńskiego został pobity. Tego drugiego Rosjanie dopadli w czasie ucieczki.

Chmieleński przystąpił do powstania w lipcu. Nie mógł wcześniej, bo w drodze z emigracji został aresztowany przez Austriaków. Uciekł z więzienia. Wsławił się jako zwycięski wódz, został też awansowany na majora i szefa sztabu gen. Józefa Hauke-Bosaka. „Chmieleński małego wzrostu, lat średnich, a można nawet powiedzieć młody, z maleńkim blond wąsem – wspominał go jeden z powstańców – na oko niewiele wzbudzał grozy, ale gdy oko jego szafirowe zaiskrzyło się, gdy głosem ostrym i donośnym, czystym a dźwięcznym, zaczął przemawiać do otaczających – poznałeś zaraz siłę, energię i przeczułeś niezłomność jego charakteru i męstwo. A cóż dopiero, gdy dosiadł konia i na czele swej drużyny, dawał rozkazy i komendę”. Był surowy wobec niesubordynacji. „Za najmniejsze nieposłuszeństwo śmiercią karał. Pomimo jednak całej srogości podkomendni kochali go i w ogień byli iść za nim gotowi” – pisał jego podkomendny. Nosił się ponoć bardzo skromnie, choć, jak wspominał inny powstaniec, był „wielkim elegantem”. „W puzderku podróżnym obok ładunków była zawsze butelka wody pachnącej, grzebienie, szczoteczki i cały przybór toaletowy. Nosił zawsze surdut długi, pod szyje zapięty”. Zatrzymanie Chmieleńskiego stało się wielką sensacją, na jego „powitanie” wyjechał nawet rosyjski dowódca gen. Ksawery Czengiery. Wokół niego zgromadził się tłum gapiów, by, jak pisał Berg przypatrzeć się „straszliwemu Chmielińskiemu, który skrwawiony, mały, chuderlawy i blady leżał na wozie, ponuro spoglądając na otaczających”. W końcu został zamknięty w odosobnionej chałupie, a później przewieziony do Radomia. Tam 19 grudnia sąd skazał go na śmierć. Rozstrzelano go cztery dni później za koszarami pułku mohylewskiego. Nie ujawniono miejsca pochowania. Chmieleński miał 30 lat.

 

 

 

Zobacz także

19 VII 1864

Był jednym z najbardziej poszukiwanych przez carskie władze powstańczych kapelanów. Szukający go żołnierze przeprowadzili ponad 20 rewizji klasztoru w Lądzie,…

19 VII 1864

To była czysta formalność. Audytoriat Polowy przesłał akt oskarżenia do Sądu Polowego ledwie jeden dzień wcześniej. „Posiadając już pewne wiadomości…

17 VII 1864

Już po raz trzeci aresztują carskie władze księdza Wiktora Bajkowskiego w czasie trwania zrywu. Pierwszy raz zatrzymują go 9 listopada,…