Krwawa przeprawa. Bitwa pod Królowym Mostem

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: Łukasz Starowieyski
11 II 1863

Po bitwie siemiatyckiej, największym starciu styczniowego zrywu, oddziały powstańcze się rozdzieliły. Roman Rogiński i Walenty Lewandowski ruszyli ku puszczy białowieskiej. Krok w krok za nimi podążał ze swoim oddziałem gen. Iwan Nostitz. „Najgłówniejszą myślą moją było: przerzucić powstanie na Litwę, by jego obszar był większy; a tem samem i trudniejszy do stłumienia” – wspominał Rogiński. Dzień przed bitwą powstańcy nocowali w majątku p. Śnieżki. „Wieczorem, po naszem odejściu, Kozacy jego wpadli najprzód w dziedziniec. Przed domem spotykają kucharza Śnieżki, który, ujrzawszy ich, wystrzelił jakoby do nich. Śnieżko wypadł na dziedziniec, chcąc zażegnać burzę. Wtedy jeden z kozaków uderzył go pałaszem i na miejscu trupem położył. Wszczął się alarm. Wojsko podchodzi, strzelanina na oślep z armat, palą wieś i niszczą majątek”. Powstańcom udało się dotrzeć do puszczy, gdzie się podzielili. „Lewandowski nagle oświadczył, że dalej się nie ruszy, że musi wracać za Bug, do Korony, gdyż tam naznaczony na dowódzcę”.

O sytuacji powstańców gen. Nostitz dowiedział się dość szybko, pochwycił przewodnika Rogińskiego. „Opowiedział mu, że ja, (to jest ten, który był w czerwonej koszuli Garybaldowskiej) – poszedłem do Strażnicy »królowym mostem« zwanej, reszta zaś wróciła do Królestwa. Widocznie uważał mnie gen. Nostitz za ważną personę, gdyż przepuścił obok siebie Lewandowskiego, który swobodnie przeprawił się za Bug, i poszedł za mną z dwoma batalionami piechoty, dwiema armatami i kozactwem”. Przy Rogińskim został niewielki oddziałek liczący ok. 150 ludzi. Do starcia doszło przy przeprawie. „Widzę, iż nieprzyjaciel chce nas otoczyć i że się rozwija w łańcuch, by nam zabiedz drogę do lasu. Trzeba nam było przejść groblę i most. Wychodzimy łańcuchem. Zaczyna się kanonada. Dwa bataliony dały do nas ognia, byliśmy w mniejszości, więc cofamy się, strzelając. Tracimy kilkunastu na owej grobli, wchodzimy do lasu, na którego skraju zatrzymujemy się”. Rogiński stracił też tabory, w tym wóz z amunicją. Udało mu się jednak oderwać od Rosjan, a niedługo później rozbił rosyjski garnizon w mieście Prużana.

Zobacz także

12 IV 1864

Gdy aresztowano „Pana Michała” nie straciła głowy. Zebrała dokumenty oraz pieczęcie i przekazała je innym członkom powstańczych władz. „Pan Michał”…

11 IV 1864

Zapewne mógł się uratować. Wiedział o zaciskającej się pętli. Do tego rankiem 10 kwietnia carska policja zastukała do jego kamienicy.…

10 IV 1864

Jeden z najlotniejszych powstańczych dowódców, od dłuższego czasu unikający pościgu Rosjan w ręce carskich żołnierzy wpadł przypadkowo. „Wspomnę tu jeszcze…