„Jedna z najpiękniejszych postaci powstania”. Śmierć dowódcy Michała Mareckiego

Podziel się w social media!

Przeczytanie tego artykułu zajmie 2 min.
Autor: Łukasz Starowieyski
24 I 1864

Ówczesne gazety nazywały go „jedną z najpiękniejszych postaci powstania”. Powstaniec i kronikarz zrywu Walery Przyborowski zaliczał go to grupy dowódców„najwybitniejszych, najdzielniejszych i bądź co bądź fachowych”. „Młody człowiek, 30 do 32 lat liczący, pięknego wzrostu, brunet, śniadej twarzy, z bródka żuawską” – informowała w jego nekrologu „Gazeta Narodowa”. Marecki mimo młodego wieku był żołnierzem doświadczonym. Już jako 15-latek walczył na Węgrzech w czasie Wiosny Ludów. Później służył w armii austriackiej – zapewne wcielony siłą, a po dezercji wstąpił do wojsk tureckich. Walczył też w powstaniu na Kaukazie. Następnie wstąpił do legionów Giuseppe Garibaldiego. „Już biłem się za Niemców, za Turków, za wolność Czerkiesów i Włochów, nawet za Murzynów walczyć będę, jeżeli tylko o wolność idzie – lecz w Ojczyźnie umrzeć sobie życzę” – mówił. Do powstania przebijał się z terytorium Turcji (patrz artykuł z 15 lipca 1863). Po rozwiązaniu oddziału przedarł się do Królestwa. Pierwszy oddział zaczął formować w sierpniu. Jesienią pełnił funkcję naczelnika wojskowego województwa lubelskiego. Jego oddział charakteryzował się dużą aktywnością i lotnością. 22 stycznia jego 60 osoby oddział zaatakował Kozaków i doprowadził do ich ucieczki z miejscowości Chłaniowa. Następnie próbował zgubić tropy – forsownym 48 godzinnym marszem. Około 10 rano we wsi w pobliży Krasnegostawu rozkazał rozsiodłać konie, a żołnierze rozłożyli się w tamtejszej owczarni. Powstańcy nie odpoczywali długo. „O godz. 11 padł strzał od strony Krasnegostawu i wraz z pikietą byli już kozacy i dragoni przy folwarku. Bezzwłocznie obstąpili owczarnię i podpalili ją. Wtedy ochotnicy polscy wypadając pojedynczo z końmi z owczarni, przebijali się przez Moskali. Wiele koni urwało się i popędziło za swoimi w las, który zaczynał się o niespełna tysiąc kroków od folwarku. Uratowało się może ze 35 konno, reszta pieszo wymykała się ku lasowi” – relacjonowała ówczesna prasa. Wśród uciekających był też Marecki. „Biegnąc pieszo ku lasowi wołał o konia. W prawej rewolwer, na poręczu lewej futro niedźwiedzie trzymając, spotkał się z dragonem, który mu chciał drogę od lasu zastąpić. Marecki strzela trzy razy i chybia. Równocześnie z lasu pada kilka strzałów na dragona i także chybiają. Wtedy dragon najeżdżając pieszego, strzałem pistoletowym przeszywa mu bok prawy i równocześnie tnie w głowę” – pisały gazety. Nie ma pewności kiedy nastąpiła śmierć. Według niektórych przekazów Marecki zginął od razu, inne mówią, że skonał od ran wieczorem, lub po godzinie.

Zobacz także

19 VII 1864

Był jednym z najbardziej poszukiwanych przez carskie władze powstańczych kapelanów. Szukający go żołnierze przeprowadzili ponad 20 rewizji klasztoru w Lądzie,…

19 VII 1864

To była czysta formalność. Audytoriat Polowy przesłał akt oskarżenia do Sądu Polowego ledwie jeden dzień wcześniej. „Posiadając już pewne wiadomości…

17 VII 1864

Już po raz trzeci aresztują carskie władze księdza Wiktora Bajkowskiego w czasie trwania zrywu. Pierwszy raz zatrzymują go 9 listopada,…